poniedziałek, 23 września 2013

Dzień dobry wieczór :)

Po tym jakże treściwym powitaniu, skończyła mi się wena...

Serio, zawsze nie lubiłam wstępów, początków i tym podobnych. To chyba kwestia braku cierpliwości, słomianego zapału, albo problemów z przelaniem wizji z głowy, na przedmioty materialne. Kilka razy zabierałam się za pisanie książki, albo chociaż jakichś opowiadań (za każdym razem koncepcja wyczerpywała się po kilku zdaniach), próbowałam malować akwarelami, pastelami olejnymi, ołówkiem (Zdecydowanie nie odziedziczyłam talentu do rysowania. Zdecydowanie nie), uczyłam się języków obcych, pozbywałam się nadmiaru rzeczy (ech, nieszczęsne chomikowanie), albo dbałam o ogród.
Zwykle z miernym rezultatem. Ale jest małe światełko w tunelu- są rzeczy, których się trzymam i rozwijam w tych dziedzinach swoje umiejętności. Co prawda, po raz kolejny robię to po swojemu (Zamiast słuchać się mądrzejszych, kombinuję sama. Dużo czasu zabiera taka nauka, ale jaka satysfakcja kiedy się samemu dojdzie do pozytywnych rezultatów!). Jednak żeby nie przedłużać- chwalenie się, będzie w następnym odcinku :)

A jak u was z zapałem do nowych wyzwań?

PS. Z racji tego, że późna to już pora, razem z Panem Kotem mówimy: "Dobranoc"